Do niedawna pod tym adresem przeczytać można było nudną jak flaki z olejem (i miałką!) dyskusję pewnego ateisty z pewnym wierzącym. I choć Mierzeja, w wyniku boskiego oświecenia, postanowił ją wykasować, wiedzcie że jego (Mierzei) dzieło nie poszło na marne!
Otóż ja, oranvag, odkryłem, że tęsknię jednak za Łaską Wiary, a ponieważ dotychczasowe religie nie spełniały moich wymagań, postanowiłem, wbrew radom Mierzei, stworzyć religię własną, bardziej mi odpowiadającą. Na niniejszych stronach zaczynam zatem kodyfikowanie nowego ruchu religijnego, który popularnością pobije tamagoszi, konsekwencją i jasnością wywodu rozłoży na łopatki chrześcijaństwo, a tajemnicami wiary zakasuje scjentologię. Drżyjcie więc kapłani fałszywych bogów, wasze dni są policzone!